Wczoraj umówiłem się z Derekiem, że mam być już gotowy na 6. Mamy dzisiaj jechać do tego gangu. Byłem tak ciekawy jak tam będzie, że o 5 byłem już gotowy. Ubrałem się w czarne jeansy, białą koszulkę z nadrukiem i szarą rozpinana bluzę. Włosy ułożyłem tak jak zawsze. Teraz leżę siedzę na swoim łóżku i "bawię" się telefonem. Jest teraz jakoś 5:28. Nagle zadzwonił mój telefon. Był to Derek.
-jesteś gotowy?
- tak, a co?
-wychodź, podjedziemy jeszcze w jedno miejsce.
- tak, a co?
-wychodź, podjedziemy jeszcze w jedno miejsce.
Po skończonej rozmowie od razu zacząłem ubierać buty. Przy okazji chwyciłem słuchawki i włożyłem je do przedniej kieszeni. Na sam koniec po ciuchu wyszedłem z domu aby nikogo nie obudzić. Gdy dostrzegłem samochód Dereka od razu do niego wsiadłem.
- No ile można czekać?
Nie odpowiedziałem mu.
- Która jest godzina? - sprawdziłem godzinę na swoim telefonie
-5:34 -mówiłem ziewajac
- Cholera...
- a co? Coś się stało?
- Chciałem podejść do jakiegoś sklepu i kupić jedną rzecz ale raczej wszystko zamknięte.
- Ten sklep na rogu jest otwarty od 6.- mówiłem wymachując rękami drogę.
- No nie ważne. Od razu pojedzie do Sonyi. Chcesz coś wiedzieć jeszcze ? - odpalił silnik i ruszyliśmy
- Powiedz mi co powinienem wiedzieć.
- Czyli tak... Jeśli Chodzi Ci o osoby. Przede wszystkim unikaj Lucasa też nie zdziw się jak będzie coś mówił na twój temat. Jest zajebiście chamski i jeśli go porządnie wkurwisz jest w stanie trafić ci kulką w łeb. Mnie to znasz... Thomas jest okej. Jest to brat Sonyi. Jeszcze jest Matt. Moim zdaniem jest on tam zbędny... Może pomaga w akcjach ale stara się ciągle przymilać do Sangster, mówią że jest w niej zakochany. Coś jeszcze chcesz wiedzieć? - mówił wolno
- Nie... Mów co jeszcze mam wiedzieć.
- Jest u nas parę śmiesznych zasad, które są wymyślone przez Thomasa. Przede wszystkim pomagamy sobie. Jeśli jest jakaś akcja i ktoś jest w niebezpieczeństwie to staramy się wszyscy mu pomóc. Nie grozimy sobie. Jednak to wszystko mają w dupie, a zwłaszcza Lucas i Sonya. Ostania zasady, która jest moim zdaniem bez sensu... Oczywiście jest wymyślona przez Thomasa... - zwolnił trochę i spojrzał się na mnie - Nie zakochaj się w Sonyi.
- Em... A co jeśli... No ktoś by się zakochał? - bez sensu..
- Chodzi mu o to, że jeśli Sonya byłaby z którymś z nas mogło by to już nie być to samo.
- Coś jeszcze? - na chuj tyle tego wszystkiego...
- Zachowuj się i odzywaj się do nich jakbyś rozmawiał z rodzeństwem. Jeśli jesteś no... Za dupowaty to cię wyrzucą. Rozumiesz? - pokiwalem twierdząco głową.
- Poczekaj kupię coś tylko. - zatrzymał się i wysiadł z samochodu. W pewnym momencie dostałem SMS od Rydel. "gdzie Ty jesteś?! " zignorowałem to i odłożyłem telefon. Nie mogłem się doczekać kiedy już tam będziemy. Po chwili wrócił Derek.
- co kupiłeś? - w odpowiedzi pokazał mi paczkę papierosów. - przecież ty nie palisz .
-To nie dla mnie - powiedział i jechaliśmy dalej. Większość drogi jechaliśmy w ciszy.
- Nie wkurzy się, że jesteśmy tak wcześnie? - zapytałem
- I to bardzo, specjalnie.
- Czemu?
- Chce żebyś ją zobaczył wkurwioną. Jesteśmy już.
Wsiedliśmy z samochodu. Jej dom znajduje się prawie po drugiej stronie miasta. Przed wejściem sprawdziłem godzinę. Była 6:30. Staliśmy przy drzwiach. Derek chciał od razu wejść ale były zakluczone, więc zadzwonił dzwonkiem. Czekaliśmy dość długo. Po chwili otworzyła nam drzwi dość niska dziewczyna z czarnymi potarganymi włosami. Miała zielone końcówki. Ubrana była w piżamę, a na to miała szlafrok.
- Czego chcesz ? - zapytała . Od razu jej głos wydawał się taki szorstki. - Masz jakąś konkretną sprawę?
- No... Nie do końca.
- Nie? To wypierdalaj! - krzyknęła i trzasnela drzwiami. Derek od razu je otworzył i weszliśmy do mieszkania. Dziewczyna szła w stronę schodów.
- Gdzie jest Thomas ? - zapytał
- Nie interesuje mnie to.
- Nie zauważyłaś, że nie jestem tu sam?
- Szczerze? Jebie mnie to.
- Sonya... - dziewczyna w odpowiedzi poszła na górę ale jeszcze po drodze wyciągnęła rękę do góry i pokazała środkowego palca.
- Zadzwonię po Matta i Lucasa. - odezwał się Derek.
Ja natomiast stałem na samym środku nie wiedząc co ze sobą zrobić.
- Siadaj, rozgosc się. - powiedział jakiś chłopak. - Jestem Thomas
- Ri.... - przerwał mi.
- Tak wiem, Riker. Derek ci już wszystko wytłumaczył?
- Tak.
- Oj czeka cię dzisiaj ciężki dzień.
- Czyli?
- Moja siostra będzie cię sprawdzać czy się nadajesz.
- Serio? To jest konieczne? - mówiłem lekcewaząco
- A co ty myślisz? Że wszystkich na ślepo bierzemy?
- No nie.
- No właśnie, myśl czasem.
- Zaraz będzie - odezwał się mój przyjaciel.
- Kto? - zapytał Thomas.
- No kto.. Lucas.
- Zajebiście... - powiedział i poszedł do jakiegoś pomieszczenia.
Siedzieliśmy w ciszy. Nikt nie wiedział co mówić. Nagle do mieszkania po prostu wbił jak sądzę Lucas.
- O... Widzę, że jakiegoś kolejnego fagasa przyprowadzieś. - powiedział gdy
tylko mnie zobaczył. Po chwili po schodach zeszła już ogarnięta Sonya. Miała ubrane czarne rurki, zwykły t-shirt oraz czarne trampki.
- Na chuj ty tutaj? - zapytała podchodząc do nas.
- Dzwonili to jestem, koteczku - mówił dziwnym głosem.
- Nienawidzę cię. - powiedziała i usiadła koło Dereka na kanapie. Siedziała idealnie naprzeciwko mnie.Chwile po niej przyszedł jej brat.
- Ojej przestań mi już tak słodzić.
- Zamknij pysk ! - krzyknęła
- No ile można czekać?
Nie odpowiedziałem mu.
- Która jest godzina? - sprawdziłem godzinę na swoim telefonie
-5:34 -mówiłem ziewajac
- Cholera...
- a co? Coś się stało?
- Chciałem podejść do jakiegoś sklepu i kupić jedną rzecz ale raczej wszystko zamknięte.
- Ten sklep na rogu jest otwarty od 6.- mówiłem wymachując rękami drogę.
- No nie ważne. Od razu pojedzie do Sonyi. Chcesz coś wiedzieć jeszcze ? - odpalił silnik i ruszyliśmy
- Powiedz mi co powinienem wiedzieć.
- Czyli tak... Jeśli Chodzi Ci o osoby. Przede wszystkim unikaj Lucasa też nie zdziw się jak będzie coś mówił na twój temat. Jest zajebiście chamski i jeśli go porządnie wkurwisz jest w stanie trafić ci kulką w łeb. Mnie to znasz... Thomas jest okej. Jest to brat Sonyi. Jeszcze jest Matt. Moim zdaniem jest on tam zbędny... Może pomaga w akcjach ale stara się ciągle przymilać do Sangster, mówią że jest w niej zakochany. Coś jeszcze chcesz wiedzieć? - mówił wolno
- Nie... Mów co jeszcze mam wiedzieć.
- Jest u nas parę śmiesznych zasad, które są wymyślone przez Thomasa. Przede wszystkim pomagamy sobie. Jeśli jest jakaś akcja i ktoś jest w niebezpieczeństwie to staramy się wszyscy mu pomóc. Nie grozimy sobie. Jednak to wszystko mają w dupie, a zwłaszcza Lucas i Sonya. Ostania zasady, która jest moim zdaniem bez sensu... Oczywiście jest wymyślona przez Thomasa... - zwolnił trochę i spojrzał się na mnie - Nie zakochaj się w Sonyi.
- Em... A co jeśli... No ktoś by się zakochał? - bez sensu..
- Chodzi mu o to, że jeśli Sonya byłaby z którymś z nas mogło by to już nie być to samo.
- Coś jeszcze? - na chuj tyle tego wszystkiego...
- Zachowuj się i odzywaj się do nich jakbyś rozmawiał z rodzeństwem. Jeśli jesteś no... Za dupowaty to cię wyrzucą. Rozumiesz? - pokiwalem twierdząco głową.
- Poczekaj kupię coś tylko. - zatrzymał się i wysiadł z samochodu. W pewnym momencie dostałem SMS od Rydel. "gdzie Ty jesteś?! " zignorowałem to i odłożyłem telefon. Nie mogłem się doczekać kiedy już tam będziemy. Po chwili wrócił Derek.
- co kupiłeś? - w odpowiedzi pokazał mi paczkę papierosów. - przecież ty nie palisz .
-To nie dla mnie - powiedział i jechaliśmy dalej. Większość drogi jechaliśmy w ciszy.
- Nie wkurzy się, że jesteśmy tak wcześnie? - zapytałem
- I to bardzo, specjalnie.
- Czemu?
- Chce żebyś ją zobaczył wkurwioną. Jesteśmy już.
Wsiedliśmy z samochodu. Jej dom znajduje się prawie po drugiej stronie miasta. Przed wejściem sprawdziłem godzinę. Była 6:30. Staliśmy przy drzwiach. Derek chciał od razu wejść ale były zakluczone, więc zadzwonił dzwonkiem. Czekaliśmy dość długo. Po chwili otworzyła nam drzwi dość niska dziewczyna z czarnymi potarganymi włosami. Miała zielone końcówki. Ubrana była w piżamę, a na to miała szlafrok.
- Czego chcesz ? - zapytała . Od razu jej głos wydawał się taki szorstki. - Masz jakąś konkretną sprawę?
- No... Nie do końca.
- Nie? To wypierdalaj! - krzyknęła i trzasnela drzwiami. Derek od razu je otworzył i weszliśmy do mieszkania. Dziewczyna szła w stronę schodów.
- Gdzie jest Thomas ? - zapytał
- Nie interesuje mnie to.
- Nie zauważyłaś, że nie jestem tu sam?
- Szczerze? Jebie mnie to.
- Sonya... - dziewczyna w odpowiedzi poszła na górę ale jeszcze po drodze wyciągnęła rękę do góry i pokazała środkowego palca.
- Zadzwonię po Matta i Lucasa. - odezwał się Derek.
Ja natomiast stałem na samym środku nie wiedząc co ze sobą zrobić.
- Siadaj, rozgosc się. - powiedział jakiś chłopak. - Jestem Thomas
- Ri.... - przerwał mi.
- Tak wiem, Riker. Derek ci już wszystko wytłumaczył?
- Tak.
- Oj czeka cię dzisiaj ciężki dzień.
- Czyli?
- Moja siostra będzie cię sprawdzać czy się nadajesz.
- Serio? To jest konieczne? - mówiłem lekcewaząco
- A co ty myślisz? Że wszystkich na ślepo bierzemy?
- No nie.
- No właśnie, myśl czasem.
- Zaraz będzie - odezwał się mój przyjaciel.
- Kto? - zapytał Thomas.
- No kto.. Lucas.
- Zajebiście... - powiedział i poszedł do jakiegoś pomieszczenia.
Siedzieliśmy w ciszy. Nikt nie wiedział co mówić. Nagle do mieszkania po prostu wbił jak sądzę Lucas.
- O... Widzę, że jakiegoś kolejnego fagasa przyprowadzieś. - powiedział gdy
tylko mnie zobaczył. Po chwili po schodach zeszła już ogarnięta Sonya. Miała ubrane czarne rurki, zwykły t-shirt oraz czarne trampki.
- Na chuj ty tutaj? - zapytała podchodząc do nas.
- Dzwonili to jestem, koteczku - mówił dziwnym głosem.
- Nienawidzę cię. - powiedziała i usiadła koło Dereka na kanapie. Siedziała idealnie naprzeciwko mnie.Chwile po niej przyszedł jej brat.
- Ojej przestań mi już tak słodzić.
- Zamknij pysk ! - krzyknęła
Siedziałam na kanapie wkurwiona. Po prostu go nienawidzę ! Po chwili wstałam i podeszła do okna. Oparłam się o parapet. Nagle odezwał się Derek.
- Sonya! - odwróciłam się. - łap.
Rzucił mi paczkę papierosów.
- O dzięki - powiedziałam i usiadłam na schodach i zapaliłam papierosa. Kiedy tak siedziałam dostrzegłam leżący pod stolikiem na werandzie pistolet. Od razu do niego podeszłam i wzięłam. Usiadłam na podłodze. Po chwili zaczęłam obracać go w rękach. Sprawdziłam czy ma naboje. Tak, ma. Kiedy skończyłam papierosa to włożyłam pistolet do kieszeni i weszłam do pomieszczenia. Wróciłam dość szybko, a już była kłótnia. O dziwo tego nowego z Lucasem. Oparłam się plecami o ścianę i patrzałam na to wszystko z złożonymi rękami. Po chwili chłopak wstał do siedzącego Lucasa i przyłożył mu nóż do gardła. Oho, groźnie. Kiedy brunet podniósł ręce do góry, nowy od niego odszedł. Duży błąd. Lucas wykorzystał okazję i sam wstał i zdobił to samo. Tylko prawie przewracając blondyna.
- Nikt nie będzie groził mi nożem! Rozumiesz?!
- Mam to w dupie ! Zostaw mnie pojebańcu! - Lucas przyłożył nóż mocniej
- Teraz to kurwa przesadziłeś! - postanowiłam wkroczyć do akcji. Nie chce żeby komuś coś się stało. Chwyciłam pistolet do ręki. Szybko, ale cicho podeszłam do Lucasa, oczywiście podeszłam od tyłu. Nie zauważył mnie. Natychmiast chwyciłam jego włosy i z całej siły pociągnęłam do tyłu, a następnie przyłożyłam pistolet do jego skroni. Przez to puścił swój nóż, który spadł na podłogę.
-Nie zrobisz tego... Jesteś za słaba - mówił spokojnym głosem.
Odbezpieczyłam pistolet.
- Uuu... Groźnie...
Rozejrzałam się po wszystkich. Thomas mierzył mnie wzrokiem i kręcił głową, mimo że wiedział że tego nie zrobię. Ten nowy miał skupiony wzrok na tym co robię.
- Jeszcze raz... Będziesz tak groził nowej osobie to strzelę Ci to kulką w łeb! - krzyknęłam i odepchnęłam go tak że prawie upadł - skurwiel...
- Coś ty powiedziała?!
- To co słyszałeś ! - zaczął do mnie podchodzić a ja do niego. Dostrzegłam, że w prawej ręce znowu trzymał nóż, a ja trzymałam pistolet.
- Dobra przestańcie już ! - krzyknął Thomas. Próbował odsunąć ode mnie Lucasa kiedy powoli zaczęłam podnosić rękę. Jednak podchodziłam dalej.
- Riker ! - krzyknął mój brat i kiwnął do niego w moją stronę. Blondyn od razu do mnie podszedł i mocno chwytając mnie za ramiona zaczął mnie odsuwać. Po chwili chwycił pistolet, ktory wciąż trzymałam.
- A to już lepiej oddaj - powiedział z lekkim uśmiechem. Nie chciałam go puścić więc po chwili wyrwał mi go siłą i podał mojemu bratu.
- Skąd go masz? - zapytał Thomas
- Nie będę ci się tłumaczyć. - posiedziałam i udałam się do mojego pokoju. Postanowiłam jak na razie za szybko z niego nie wychodzić.
- Sonya! - odwróciłam się. - łap.
Rzucił mi paczkę papierosów.
- O dzięki - powiedziałam i usiadłam na schodach i zapaliłam papierosa. Kiedy tak siedziałam dostrzegłam leżący pod stolikiem na werandzie pistolet. Od razu do niego podeszłam i wzięłam. Usiadłam na podłodze. Po chwili zaczęłam obracać go w rękach. Sprawdziłam czy ma naboje. Tak, ma. Kiedy skończyłam papierosa to włożyłam pistolet do kieszeni i weszłam do pomieszczenia. Wróciłam dość szybko, a już była kłótnia. O dziwo tego nowego z Lucasem. Oparłam się plecami o ścianę i patrzałam na to wszystko z złożonymi rękami. Po chwili chłopak wstał do siedzącego Lucasa i przyłożył mu nóż do gardła. Oho, groźnie. Kiedy brunet podniósł ręce do góry, nowy od niego odszedł. Duży błąd. Lucas wykorzystał okazję i sam wstał i zdobił to samo. Tylko prawie przewracając blondyna.
- Nikt nie będzie groził mi nożem! Rozumiesz?!
- Mam to w dupie ! Zostaw mnie pojebańcu! - Lucas przyłożył nóż mocniej
- Teraz to kurwa przesadziłeś! - postanowiłam wkroczyć do akcji. Nie chce żeby komuś coś się stało. Chwyciłam pistolet do ręki. Szybko, ale cicho podeszłam do Lucasa, oczywiście podeszłam od tyłu. Nie zauważył mnie. Natychmiast chwyciłam jego włosy i z całej siły pociągnęłam do tyłu, a następnie przyłożyłam pistolet do jego skroni. Przez to puścił swój nóż, który spadł na podłogę.
-Nie zrobisz tego... Jesteś za słaba - mówił spokojnym głosem.
Odbezpieczyłam pistolet.
- Uuu... Groźnie...
Rozejrzałam się po wszystkich. Thomas mierzył mnie wzrokiem i kręcił głową, mimo że wiedział że tego nie zrobię. Ten nowy miał skupiony wzrok na tym co robię.
- Jeszcze raz... Będziesz tak groził nowej osobie to strzelę Ci to kulką w łeb! - krzyknęłam i odepchnęłam go tak że prawie upadł - skurwiel...
- Coś ty powiedziała?!
- To co słyszałeś ! - zaczął do mnie podchodzić a ja do niego. Dostrzegłam, że w prawej ręce znowu trzymał nóż, a ja trzymałam pistolet.
- Dobra przestańcie już ! - krzyknął Thomas. Próbował odsunąć ode mnie Lucasa kiedy powoli zaczęłam podnosić rękę. Jednak podchodziłam dalej.
- Riker ! - krzyknął mój brat i kiwnął do niego w moją stronę. Blondyn od razu do mnie podszedł i mocno chwytając mnie za ramiona zaczął mnie odsuwać. Po chwili chwycił pistolet, ktory wciąż trzymałam.
- A to już lepiej oddaj - powiedział z lekkim uśmiechem. Nie chciałam go puścić więc po chwili wyrwał mi go siłą i podał mojemu bratu.
- Skąd go masz? - zapytał Thomas
- Nie będę ci się tłumaczyć. - posiedziałam i udałam się do mojego pokoju. Postanowiłam jak na razie za szybko z niego nie wychodzić.