Wiatr mocno łomotał w okno. Deszcz delikatnie spływał z mojego okna. Wszyscy w piątkę siedzieliśmy w naszym domu. Wszyscy palili skręty, a tylko ja paliłam normalnego papierosa. Nigdy nie mam zamiaru brać narkotyków. Za dużo widziałam co one robią z człowiekiem.
- Więc musimy wykombinować jak załatwić tego więcej - powiedział mój brat wstając.
- Jak jesteś taki mądry to to załatw - odezwał się Derek.
- Byś załatwił nowe osoby jak zawsze, a nie tylko gadasz - powiedział oschle
- Spokojnie.... Lada moment kogoś wam załatwię.
- No ja myślę - powiedziałam wyrzucając papierosa - Tylko wiesz... taki który się nada, a nie który cię przekupił.
- Daj se spokój. Też byś coś załatwiła, a nie tylko umiesz gadasz.
Podeszłam do niego. Siedział na kanapie. Byłam od strony jego pleców. Mocno złapałam jego gęste czarne włosy i gwałtownie pociągnęłam do tyłu.
- Każdy ma swoje zadanie. Ty się do tego zobowiązałeś. Coś Ci nie pasuje to wypierdalaj! - powiedziałam na końcu pchając jego głowę do przodu puszczając przy tym jego włosy.
Poszłam do kuchni. Pierwsze co zrobiłam to podeszłam do lodówki i chwyciłam puszkę Sprite. Gdy wróciłam każdy zmierzył mnie wzrokiem, a ja jakby nigdy nic usiadłam i napiłam się napoju.
- Nie uczono cię, że gościom też się zawsze coś proponuje?! - naskoczył na mnie Lucas.
Pokazałam mu środkowy palec.
- Dalej zapierdalaj do kuchni i coś przynieś! - udzielił się mój brat.
- Masz ręce i nogi?! Sam se kurwa idź do kuchni i przynieś! - wkurwiłam się.
- Uważaj na słowa! Bo jak zaraz wstanę to.. - wstaliśmy w tym samym momencie.
- To co? - zaczęłam się do niego przybliżać. - przypierdolisz mi?! Proszę bardzo!
- Sama się o to prosisz! - krzyknął trzymając rękę w górze.
- Dobra, przestańcie już. - odezwał się dotąd milczący Matt.
- Yhym. - mruknęłam i zaczęłam ubierać kurtkę
- A ty gdzie gdziesz? - zapytał Derek
Nie odezwałam się.
- wiesz.. Planujemy gdzieś coś ukraść i mieliśmy o tym gadać bo nie wiemy gdzie, a ty zawsze masz pomysły. - odwróciłam się do niech i oparłam się o ścianę.
- Hm... Ostatnio zauważyłam, że w tym markecie gdzie jest dużo sklepów między innymi spożywczy i z ciuchami, no ten koło naszego miejsca nie ma kamer. W tyn spożywczym jest tylko jedna osoba sprzedająca, która ma wyjebane na wszystko więc... Tam będzie dość łatwo.
- To co? Kiedy idziemy? - zapytał Thomas, tak mój brat ma na imię Thomas.
- Nie wiem. Szczerze mówiąc można nawet i teraz.
- No to chodźmy! - krzyknęli i zaczęli się ubierać.
Po chwili znajdowaliśmy się w samochodzie. Oczywiście prowadził Derek.
- Musimy uzgodnić kto co zgarnia. - odezwałam się
- Derek może jak zawsze czyli jakiś alkohol. Reszta jak zobaczy coś drogiego to niech od razu bierze. - uzgodnił Thomas.
- Okej - odezwałam się
Po 15 minutach byliśmy już na miejscu.
- każdy wie co ma robić? - zapytał Lucas
- Oczywiście - odpowiedziałam.
Jako pierwsza wyszłam z samochodu. Jakby nigdy nic przywitałam się ze sprzedawczynią. Wzięłam koszyk. Następnie rozglądałam się za rzeczami i co jakiś czas pierwsze złapane przedmioty znalazły się w moim koszyku. Czułam, za chłopacy gapili się na mnie. Uznałam, że nie ma nic ciekawego więc podeszłam do kasy i zapłaciłam za zakupy. Po chwili byłam przy samochodzie.
- Co masz ?- zapytał Lucas
- jeszcze nic. Tam są działy z odzieżą. Wejdę tam i coś zgarnę.
- Weź scyzoryk, przyda się.
Przechwyciłam od niego rzecz, którą schowałam do głębokiej kieszeni i szybko ruszyłam w stronę sklepu.
Gdy byłam już w danym miejscu zaczęłam rozglądać się za jakimiś fajnymi koszulkami. Znalazłam parę w dodatku w moim rozmiarze. Zabrałam 5 rzeczy żeby nie było, że wyszłam z pustymi rękami i udałam się do przymierzalni. Nawet tego nie przymierzałam tylko od razu wyciągnęłam scyzoryk i zrobiłam małą dziurkę naokoło klipsa a następnie go wyjęłam. Nie zajęło mi to długo czasu. Klipsy wrzuciłam za małe krzesło. Owe koszulki schowałam głęboko do kieszeni a pozostałe 3 wychodząc ze sklepu przy okazji odwiesiłam. Nigdy nie czułam się dobrze kradnąc rzeczy i najchętniej teraz bym je oddała ale nie mogę... Gdy wróciłam do samochodu bez słowa do niego wsiadłam i pojechaliśmy tym razem do domu Derek.
Kiedy wróciliśmy do domu od razu każdy wyciągał swoje zdobycze. Ja jak zawsze ledwo po wejściu do domu zapaliłam papierosa.
-Musisz zawsze palić w domu? - doczepił się któryś z chłopaków.
-Masz jakiś problem?
- Tak. Smierdzi tym gównem w całym mieszkaniu.
Nie chciałam być już złośliwa dlatego zgasiłam papierosa i od razu poszłam do swojego pokoju. Wyciągnęłam nowe rzeczy i włożyłam byle jak na do szafy. Wyciągnęłam swój telefon, byla 18. Jeszcze jest okej.
Wzięłam pierwszą lepszą książkę. Następnie ułożyłam sie wygodnie na łóżku i zaczęłam ją czytać. Pomimo tego jaka jestem kocham czytać książki.
Po może 2 godzinach wyszłam do nich. Pierwsze co zobaczyłam puste saszetki po narkotykach oraz puste butelki po piwie.
Zajebiście.
Postanowiłam zrobić tylko jedną rzecz.
- Wypierdalać ale już! - wydarłam się na całe gardło
- Pojebało ?! - zapytał Derek
- Was pojebało! Nie chce was tutaj widzieć w takim stanie!
Zaczęłam podnosić wszystkich po kolei na równe nogi. Otworzyłam drzwi. Po kolei wypchnęłam każdego za drzwi ( nie licząc mojego brata, który wyjątkowo nic nie brał ani nie pił).
- Wkurwiają mnie. - wyszeptałam.
- Szczerze mówiąc mnie powoli też. - zignorowałam to.
- Wiesz co? Gadaliśmy o tym nowym co ma do nas dołączyć. Z tego co mówił Derek to może się nadać ale..
- Pod jakim względem " nadać "? - zrobiłam nacisk na ostatnie słowo.
- Pod kątem, że ma dostęp do ludzi, którzy sprzedają narkotyki... Podobno też dobrze kradnie.
- A jakie ale? - byłam zainteresowana tym co do mnie mówi.
- No.. Po jego wyglądzie nie można tego powiedzieć. Ma..
- Czyli? - lubię mu przeszkadzać kiedy coś mówi
- Daj mi kurwa dokończyć! Ma blond włosy z dość długą grzywką... Ma piwne oczy i jest wysoki
Podniosłam jedną brew.
- wiesz.. To tylko wygląd... - udawałam, że mnie to nie rusza.
- Tia.. - chciałam wyjść z pokoju.
- Gdzie ty idziesz?
- Do pokoju. - powiedziałam sprawdzając godzinę w telefonie.
- Pogadajmy jeszcze.
Usiadłam naprzeciwko niego.
- Tęsknisz czasem za rodzicami? - zapytał zakładając ręce na klatce piersiowej.
- Jeśli już to za mamą. Za nim wcale. A Ty?
- Ja tak samo. - poprawił włosy
- Czemu w ogóle założyliśmy ten gang? - zapytałam patrząc się wprost na niego.
- Pamiętasz jak kiedyś opowiadałem, że idąc ulicą widziałem taki duży gang? Siedzieli na jednej z ulic i pili alkohol? Niektórzy z nich uciekali ze sklepów bo coś ukradli? Chciałem być jak oni. Gdy już Ci o tym powiedziałem to też od razu chciałaś i się zaczęło. Nie żałuję tego.
Westchnęłam.
- A ty żałujesz? - kontynuował
- Mimo, że średnio lubię kraść, bo jak wiesz mam potem zajebiste wyrzuty sumienia która po paru godzinach przechodzą to nie. Nie żałuję.
- No ja myślę.
Wstałam, a mój brat zaraz po mnie.
- Ile lat ma ten chłopak?
- Jaki ? - nie zaczaił.
- No ten... Ten blondyn co do nas dołączy...
- A ten.. 23? O ile dobrze pamiętam.
- A jak się nazywa.
- Riker Lynch.
- Więc musimy wykombinować jak załatwić tego więcej - powiedział mój brat wstając.
- Jak jesteś taki mądry to to załatw - odezwał się Derek.
- Byś załatwił nowe osoby jak zawsze, a nie tylko gadasz - powiedział oschle
- Spokojnie.... Lada moment kogoś wam załatwię.
- No ja myślę - powiedziałam wyrzucając papierosa - Tylko wiesz... taki który się nada, a nie który cię przekupił.
- Daj se spokój. Też byś coś załatwiła, a nie tylko umiesz gadasz.
Podeszłam do niego. Siedział na kanapie. Byłam od strony jego pleców. Mocno złapałam jego gęste czarne włosy i gwałtownie pociągnęłam do tyłu.
- Każdy ma swoje zadanie. Ty się do tego zobowiązałeś. Coś Ci nie pasuje to wypierdalaj! - powiedziałam na końcu pchając jego głowę do przodu puszczając przy tym jego włosy.
Poszłam do kuchni. Pierwsze co zrobiłam to podeszłam do lodówki i chwyciłam puszkę Sprite. Gdy wróciłam każdy zmierzył mnie wzrokiem, a ja jakby nigdy nic usiadłam i napiłam się napoju.
- Nie uczono cię, że gościom też się zawsze coś proponuje?! - naskoczył na mnie Lucas.
Pokazałam mu środkowy palec.
- Dalej zapierdalaj do kuchni i coś przynieś! - udzielił się mój brat.
- Masz ręce i nogi?! Sam se kurwa idź do kuchni i przynieś! - wkurwiłam się.
- Uważaj na słowa! Bo jak zaraz wstanę to.. - wstaliśmy w tym samym momencie.
- To co? - zaczęłam się do niego przybliżać. - przypierdolisz mi?! Proszę bardzo!
- Sama się o to prosisz! - krzyknął trzymając rękę w górze.
- Dobra, przestańcie już. - odezwał się dotąd milczący Matt.
- Yhym. - mruknęłam i zaczęłam ubierać kurtkę
- A ty gdzie gdziesz? - zapytał Derek
Nie odezwałam się.
- wiesz.. Planujemy gdzieś coś ukraść i mieliśmy o tym gadać bo nie wiemy gdzie, a ty zawsze masz pomysły. - odwróciłam się do niech i oparłam się o ścianę.
- Hm... Ostatnio zauważyłam, że w tym markecie gdzie jest dużo sklepów między innymi spożywczy i z ciuchami, no ten koło naszego miejsca nie ma kamer. W tyn spożywczym jest tylko jedna osoba sprzedająca, która ma wyjebane na wszystko więc... Tam będzie dość łatwo.
- To co? Kiedy idziemy? - zapytał Thomas, tak mój brat ma na imię Thomas.
- Nie wiem. Szczerze mówiąc można nawet i teraz.
- No to chodźmy! - krzyknęli i zaczęli się ubierać.
Po chwili znajdowaliśmy się w samochodzie. Oczywiście prowadził Derek.
- Musimy uzgodnić kto co zgarnia. - odezwałam się
- Derek może jak zawsze czyli jakiś alkohol. Reszta jak zobaczy coś drogiego to niech od razu bierze. - uzgodnił Thomas.
- Okej - odezwałam się
Po 15 minutach byliśmy już na miejscu.
- każdy wie co ma robić? - zapytał Lucas
- Oczywiście - odpowiedziałam.
Jako pierwsza wyszłam z samochodu. Jakby nigdy nic przywitałam się ze sprzedawczynią. Wzięłam koszyk. Następnie rozglądałam się za rzeczami i co jakiś czas pierwsze złapane przedmioty znalazły się w moim koszyku. Czułam, za chłopacy gapili się na mnie. Uznałam, że nie ma nic ciekawego więc podeszłam do kasy i zapłaciłam za zakupy. Po chwili byłam przy samochodzie.
- Co masz ?- zapytał Lucas
- jeszcze nic. Tam są działy z odzieżą. Wejdę tam i coś zgarnę.
- Weź scyzoryk, przyda się.
Przechwyciłam od niego rzecz, którą schowałam do głębokiej kieszeni i szybko ruszyłam w stronę sklepu.
Gdy byłam już w danym miejscu zaczęłam rozglądać się za jakimiś fajnymi koszulkami. Znalazłam parę w dodatku w moim rozmiarze. Zabrałam 5 rzeczy żeby nie było, że wyszłam z pustymi rękami i udałam się do przymierzalni. Nawet tego nie przymierzałam tylko od razu wyciągnęłam scyzoryk i zrobiłam małą dziurkę naokoło klipsa a następnie go wyjęłam. Nie zajęło mi to długo czasu. Klipsy wrzuciłam za małe krzesło. Owe koszulki schowałam głęboko do kieszeni a pozostałe 3 wychodząc ze sklepu przy okazji odwiesiłam. Nigdy nie czułam się dobrze kradnąc rzeczy i najchętniej teraz bym je oddała ale nie mogę... Gdy wróciłam do samochodu bez słowa do niego wsiadłam i pojechaliśmy tym razem do domu Derek.
Kiedy wróciliśmy do domu od razu każdy wyciągał swoje zdobycze. Ja jak zawsze ledwo po wejściu do domu zapaliłam papierosa.
-Musisz zawsze palić w domu? - doczepił się któryś z chłopaków.
-Masz jakiś problem?
- Tak. Smierdzi tym gównem w całym mieszkaniu.
Nie chciałam być już złośliwa dlatego zgasiłam papierosa i od razu poszłam do swojego pokoju. Wyciągnęłam nowe rzeczy i włożyłam byle jak na do szafy. Wyciągnęłam swój telefon, byla 18. Jeszcze jest okej.
Wzięłam pierwszą lepszą książkę. Następnie ułożyłam sie wygodnie na łóżku i zaczęłam ją czytać. Pomimo tego jaka jestem kocham czytać książki.
Po może 2 godzinach wyszłam do nich. Pierwsze co zobaczyłam puste saszetki po narkotykach oraz puste butelki po piwie.
Zajebiście.
Postanowiłam zrobić tylko jedną rzecz.
- Wypierdalać ale już! - wydarłam się na całe gardło
- Pojebało ?! - zapytał Derek
- Was pojebało! Nie chce was tutaj widzieć w takim stanie!
Zaczęłam podnosić wszystkich po kolei na równe nogi. Otworzyłam drzwi. Po kolei wypchnęłam każdego za drzwi ( nie licząc mojego brata, który wyjątkowo nic nie brał ani nie pił).
- Wkurwiają mnie. - wyszeptałam.
- Szczerze mówiąc mnie powoli też. - zignorowałam to.
- Wiesz co? Gadaliśmy o tym nowym co ma do nas dołączyć. Z tego co mówił Derek to może się nadać ale..
- Pod jakim względem " nadać "? - zrobiłam nacisk na ostatnie słowo.
- Pod kątem, że ma dostęp do ludzi, którzy sprzedają narkotyki... Podobno też dobrze kradnie.
- A jakie ale? - byłam zainteresowana tym co do mnie mówi.
- No.. Po jego wyglądzie nie można tego powiedzieć. Ma..
- Czyli? - lubię mu przeszkadzać kiedy coś mówi
- Daj mi kurwa dokończyć! Ma blond włosy z dość długą grzywką... Ma piwne oczy i jest wysoki
Podniosłam jedną brew.
- wiesz.. To tylko wygląd... - udawałam, że mnie to nie rusza.
- Tia.. - chciałam wyjść z pokoju.
- Gdzie ty idziesz?
- Do pokoju. - powiedziałam sprawdzając godzinę w telefonie.
- Pogadajmy jeszcze.
Usiadłam naprzeciwko niego.
- Tęsknisz czasem za rodzicami? - zapytał zakładając ręce na klatce piersiowej.
- Jeśli już to za mamą. Za nim wcale. A Ty?
- Ja tak samo. - poprawił włosy
- Czemu w ogóle założyliśmy ten gang? - zapytałam patrząc się wprost na niego.
- Pamiętasz jak kiedyś opowiadałem, że idąc ulicą widziałem taki duży gang? Siedzieli na jednej z ulic i pili alkohol? Niektórzy z nich uciekali ze sklepów bo coś ukradli? Chciałem być jak oni. Gdy już Ci o tym powiedziałem to też od razu chciałaś i się zaczęło. Nie żałuję tego.
Westchnęłam.
- A ty żałujesz? - kontynuował
- Mimo, że średnio lubię kraść, bo jak wiesz mam potem zajebiste wyrzuty sumienia która po paru godzinach przechodzą to nie. Nie żałuję.
- No ja myślę.
Wstałam, a mój brat zaraz po mnie.
- Ile lat ma ten chłopak?
- Jaki ? - nie zaczaił.
- No ten... Ten blondyn co do nas dołączy...
- A ten.. 23? O ile dobrze pamiętam.
- A jak się nazywa.
- Riker Lynch.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Witam, przybywam z pierwszym rozdziałem ;33 Mam nadzieje, że masz się spodoba :D